poniedziałek, 22 października 2012

Ciężki orzech...czyli jak rozłupać kokosa

Witajcie,
W nawiązaniu do wczorajszej notki powstaje dzisiejsza, tak jak obiecaliśmy, podamy " instruktaż " jak otworzyć kokosa.
Ile razy zdarzyło się Wam przejść obok pyszniących się na półkach czy w skrzyniach orzechów kokosowych, mimo iż bardzo chciało się go włożyć do swojego koszyka?
My tak mieliśmy wiele razy, kuszące orzechy, kryjące w sobie tyle pyszności - mleko kokosowe i aromatyczny miąższ, ale sama myśl o męce rozłupania go, przyprawiała o dreszcze. No ale tym razem postanowiliśmy jednak spróbować osobiście, co z tego wyjdzie - cena oczywiście bardzo kusząca, więc tym bardziej warto, a w razie klęski, wiele do stracenia nie ma, prócz, oczywiście, " smakołyków " kokosowych.
I tak ze sklepu przynieśliśmy pięknego kokosa.

Jak wybierać?

Przy wyborze orzecha należy przede wszystkim zwrócić uwagę na " oczka " - trzy dołeczki które znajdują się na górze kokosa, muszą być dobrze zasklepione, bez uszkodzeń, a tym bardziej sączącego się z nich płynu, ponieważ jest to oznaka, że kokos w środku już jest zepsuty, spleśniały, nie nadający się do spożycia.
Ważną rzeczą jest też sprawdzenie " zawartości " orzecha, po energicznym wstrząśnięciu muszą dochodzić odgłosy chlupania, co świadczy o tym, że kokos nie jest jeszcze " przedawniony ", stary, bo mleka kokosowego " z wiekiem " orzecha maleje, więc wybierajcie ten, w którym najbardziej chlupie :)


Gdy już mamy orzecha w domu, czas przystąpić do jego opróżniania - w pierwszej kolejności należy wydobyć mleczko kokosowe. Do tego celu użyliśmy bardzo ostrego i cienkiego noża, ale równie dobrze sprawdzi się otwieracz do wina, solidny otwieracz. Ostrzem noża Wojtas wywiercił, a raczej wydłubał, jeden z otworów, ja przygotowałam w tym czasie szeroką szklankę, na której postanowiliśmy ustawić kokos, by nim nie trzepać i nie wysilać się na marne.


Ustawiliśmy na szklankę orzech kokosowy przebitym otworem w dół i spokojnie zajmowaliśmy się swoimi sprawami, a mleczko kokosowe sobie wylewało się - bezinwazyjnie i bez wysiłku.
Ciekawostka - czy wiecie, że plamy z mleczka kokosowego są bardzo trudne do usunięcia? Dla tego należy zachować szczególną uwagę przy jego " wydobyciu " ale jak skorzystacie z naszych wskazówek, plamy Wam nie grożą :)
No to po sprawie, mleczko mamy, bardzo pyszne i aromatyczne, niesamowity ma smak, lekko słodkawy i świeży, wcale nie mdły, teraz więc czas na łupanie orzecha.


Jest wiele sposobów na jego otwarcie, ale jak sprawdzają się, to jeszcze nie wiemy. Podobno orzech kokosowy nie przepada za gorącem, i to nie każdy!, więc są metody, w których zaleca się nagrzewać kokos, aż pęknie, uprzednio nacinając nożem rysę - można w piekarniku, na patelni, a nawet na słońcu, no ale przy takiej pogodzie i " natężeniu " promieni słonecznych, to musielibyśmy poczekać, co najmniej, do lata :)
Tyle czasu to my czekać nie chcieliśmy, poddawanie go torturom rozgrzewającym, też nie zbyt nam odpowiadało, więc poszliśmy na całość - tasak, decha i orzech - otwieramy!!!!


Uwaga! Jest to czynność niebezpieczna, ale nie taka trudna, wystarczy zdecydowana, silna męska ręka, tu akurat Wojtas tym się zajął, ja jedynie asystowałam.
Zamiarem mego męża było za jednym zamachem zrobić dwie pożyteczne rzeczy:
1 - otworzyć dla mnie ten orzech kokosowy, bym dostała się do miąższu.
2 - skorupkę rozłupać w ten sposób, aby powstał też domek dla rybek - tak, tak, z łupin orzecha kokosowego wychodzą wspaniałe kryjówki dla chomików, myszek i rybek :)
Pierwszy zamiar udał się, do miąższu dostaliśmy się bez problemu, ale skorupa pękła wcale nie tak pięknie, jak w reklamach - równiutko, na pół, tylko rozpadła się na mniejsze części - no nic, rybki będą musiały poczekać na kolejnego kokosa.


No to mamy go, poszło łatwo, bez przykrych niespodzianek, bez skaleczeń, należy uważać, a wszystko się uda!
Następnie za pomocą ostrego noża oddzieliliśmy orzech od skorupy, nie trzymał się do niej zbyt mocno, więc nie stwarzało to problemu, raz, dwa i gotowe - mamy orzech jedynie w brązowej powłoczce, którą trzeba delikatnie odciąć nożem.


Powłoczka z łatwością czyści się, miąższ jest jędrny, półmiękki - po oddzieleniu go wykorzystaliśmy potrzebną ilość do sałatki, a pozostały miąższ kokosowy podzieliliśmy na mniejsze części i przechowujemy.

Przechowywanie miąższu kokosowego

Jeśli macie zamiar w ciągu 2 - 3 dni wykorzystać go w całości, to wystarczy umieścić go do suchego, szczelnie zamykanego pojemniczka i przechowywać w lodówce, jeśli jednak nie, to radzimy każdy kawałek, porcje, zamrozić w oddzielnych woreczkach - później wystarczy wyjąć, rozmrozić i wykorzystać wedle potrzeby, inspiracji, przepisu.

Serdecznie Wam polecamy - miąższ kokosowy jest doskonałym dodatkiem nie tylko do deserów, tortów i wypieków, ale równie wspaniale smakuje na surowo, cienko pokrojony lub starty do sałatek, do dań mięsnych, do ryb, do sosów, zup, warzyw.
Jak widzicie, nie taki to z niego " twardy orzech... " jak się wydaje :)
Jedno jest pewne, u nas teraz będzie częstym gościem w kuchni - lubimy jego smak! Bardzo!
My już mamy kokosy, a Wy?
Miłego smakowania :)

17 komentarzy:

  1. Ja tylko raz w życiu miałam przyjemność pić prawdziwe mleczko kokosowe i jeść świeży miąższ z kokosa. Byłam kiedyś na Topical Island i tam moja przyjaciółka narzekała, że nie ma drinków w łupinie kokosa. Po powrocie do Polski zrobiliśmy sobie takie drinki- naczyniem była łupina kokosa, drink składał się z mleczka kokosowego i odrobiny alkoholu :) Fajne przeżycie! Okazało się, że świeży kokos smakuje zupełnie inaczej niż wszelkie produkty spożywcze o smaku kokosowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to zauważyłam, smak świeżego kokosowego miąższu jest bardzo pyszny, mleczko również bardzo różni się w smaku od tych gotowych, nap. z puszki.
      To niezłą imprezkę mieliście z przyjaciółką xkeylimex :)

      Usuń
  2. ooohhhhhh! super fave fruit! :) coconut is buko in tagalog. hihi

    visit my blog? http://raellarina.blogspot.com/
    xoxo. :3

    OdpowiedzUsuń
  3. wygląda pysznie ;) ale kiedyś jadłam i jakoś mnie nie zachwycił... szczególnie zawiodłam się na mleczku kokosowym - myślałam, że to będzie jakiś niebiański rarytas... pooozdrawiam! =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może wina opisywania, że jest takie rajskie mleczko :) Ale my smak mleczka bardzo lubimy, a ze względu na korzystne właściwości zdrowotne, tym bardziej :)

      Usuń
  4. Kochana, bardzo przydatna notka :) Kiedyś kupiłam kokosa i nie wiedziałam jak się za niego zabrać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz sobie poradzisz z nim, świeży kokos jest obłędnie smaczny - uwielbiamy!

      Usuń
  5. I mnie dopadła ogromna ochota na tego potwora. Nie udało mi się go otworzyć ani młotkiem ani nożem ani śrubokrętem ani waląc o podłogę. Męskiej zdecydowanej ręki brak.Tak więc po długich rozmyślaniach zakupiłam najtańszy brzeszczot ponacinałam dookoła, walnęłam 2 razy o podłogę i wystarczyło śrubokrętem podważyć. Niestety tak długo czekał na otwarcie, że już zdążył się zepsuć :( Pożytek jest z tego taki, że zostanie mi sprzęt i sprawdzona metoda na następny raz.
    Pozdrawiam Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, jaka szkoda, tyle pracy, a orzeszek niedobry :) Ale masz rację, następnym razem będzie lepiej Zuzo :)

      Usuń
  6. Przydatne rada ! Nigdy nie wiem jak się zabrać za tak dużego orzeszka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I simply could not go away your website prior to suggesting that I actually enjoyed the
    usual information a person provide on your guests?
    Is going to be again regularly to check out new posts

    Review my page ... medical negligence case

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja otwieram brzeszczotem, nacinam dookoła przez środek orzecha, a później na desce delikatnie uderzam młotkiem i mam idealnie oddzielone dwie połówki kokosa. Po wybraniu miąższu którym się zajadamy, skorupkę po wcześniejszym namoczeniu we wrzącej wodzie z solą można użyć do dekoracji akwarium. Rybki są zadowolone z nowych domków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajny sposób, dziękujemy za podzielenie się :) Akurat założyliśmy akwarium :)

      Usuń

Bardzo dziękujemy za każdy komentarz - są dla nas bardzo cenne!
Niezmiernie nam miło je czytać, dziękujemy że jesteście i czytacie ;-)
Pozdrowionka!